Teksty liturgii Mszy św.
Lb 11, 25-29
Ps 19 (18)
Jk 5, 1-6
Mk 9, 38-43. 45. 47-48

Jan powiedział do Jezusa: „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami”. To TEN Jan. Najmłodszy ze wszystkich, w czasie ostatniej wieczerzy spoczywał na piersi Pana. To on „uwierzył miłości, jaką Bóg ma ku nam, bo Bóg jest miłością”. I proszę! Taki zazdrosny, zawistny, zapiekły. To on ze swoim bratem Jakubem chciał z niebios zrzucić ogień („ładny” kolokwializm) na miejsce, gdzie nie przyjęto ich, gdy byli w drodze – synowie gromu. To on był nagabywany przez Piotra, żeby zapytał, kto zdradzi. Piotr sam nie mógł zapytać? Bał się? Jan miał specjalne względy? Uczeń umiłowany. Szczególny, wyjątkowy, zabierany z Piotrem i Jakubem tam, dokąd inni nie byli zabierani – na górę, do ogrodu. Jedyny dotarł pod krzyż. Czy to znaczy, że na „szczególnych”, „wyjątkowych”, „uzdolnionych wrażliwców” trzeba uważać szczególnie, wyjątkowo? Niekoniecznie. Podejrzliwość i nieufność to źli doradcy. Chyba że się hołduje zasadzie, iż najwyższą formą zaufania jest kontrola (co wyznawał i praktykował niechlubny klasyk).

Co zatem z łupieniem oczu, odcinaniem ręki i nogi? Tak, tak! – ktoś zakrzyknie. Łupić, odcinać! Proszę bardzo. Można spróbować. Działa? Obstawiam, że nie działa. Bo to wszystko przez tę pobłażliwość! – dorzuci ktoś inny. I mamy. Albo „duchowość” naiwnej pobłażliwości, albo „duchowość” masochistycznego udręczenia. Czy miłosierdzie to pobłażliwość, a przebaczenie to naiwność? Czy są do pogodzenia ze sprawiedliwością? A może „oko za oko, ząb za ząb” odwetu jest skuteczniejsze i lepsze? Tylko do kogo te pytania? Przed masochizmem bym przestrzegał. Choć jest taki napór, by pucować i czyścić – najlepiej do krwi, by samobiczować się i karać. Niejedno „życie duchowe” bywało i bywa marnowane na takie praktyki. Owszem, takie podejście wciąga, bo daje poczucie, że bólem można ukoić ból, a karą karę. Ale to droga donikąd. Odwołując się do Ewangelii, powiedzielibyśmy raczej, że biodra zawsze trzeba mieć przepasane, a zapalone pochodnie należy trzymać wysoko. Trzeba czuwać. To mądrość uniwersalna. A jeśli ktoś myśli, że złodziej nie przyjdzie, to się myli. Przyjdzie. Co z wiązaniem młyńskiego kamienia u szyi i rzucaniem w morze? Czasem by się chciało. Tylko bez samosądów, proszę.

Tomasz GOLONKA OP, „w drodze” (09/2021)