Teksty liturgii Mszy św.
Rdz 2, 18-24
Ps 128 (127)
Hbr 2, 9-11
Mk 10, 2-16
Bóg przeznaczył mężczyznę dla kobiety, a kobietę dla mężczyzny, aby byli jednością. Celem stworzenia i celem małżeństwa jest zjednoczenie ludzi. Od jedności cielesnej małżonkowie winni przechodzić w stronę jedności duchowej.

Ona umożliwia zarówno wierność jak i trwanie i wytrwanie w związku błogosławionym przez Boga. Jedność cielesna i duchowa daje to doświadczenie zjednoczenia, którego małżonkowie, nie zawsze w sposób świadomy oczekują i do którego zdążają. Dążeniem małżonków jest jedność. Można powiedzieć, że ona jest niczym innym jak ich świętością.

Nakazy, zakazy są potrzebne tym, którzy nie uwierzyli Jezusowi, którzy tracą zaufanie. To, co On proponuje w swoim nauczaniu, nie jest „za ciężkie” dla tego, kto Jemu ufa. Najcięższą z prób, jakie przychodzi nam przeżywać, to trudność w zaufaniu Bogu.

Nakaz czy zakaz jest formą presji, nacisku na tych, którzy nie chcą pójść drogą wskazaną przez Boga. W sytuacjach zamieszania i zagubienia wewnętrznego nakazy i zakazy są „linią boczną i przerywaną na drodze”, aby nie zjechać do rowu, lub nie zderzyć się z kimś, kto nadjeżdża z przeciwka.

Podstawową sprawą w życiu człowieka jest rodzina. Bóg, chcąc zapewnić jej trwałość, a tym samym dać jej podstawy poczucia bezpieczeństwa, zobowiązuje małżonków do wytrwania w związku sakramentalnym. Trwałość relacji, pogłębianie więzi małżeńskich, ale też każdych więzi międzyludzkich daje człowiekowi poczucie bezpieczeństwa.

W sytuacjach zdrady małżeńskiej, osłabienia więzi, dążeniem zasadniczym powinno być uzdrowienie relacji przez szczerą rozmowę i pojednanie. Nadmierne oczekiwania od partnera, oraz idealistyczne postrzeganie relacji małżeńskich może prowadzić do nieumiejętności akceptowania i odpowiedniego przeżywania problemów, które przyjść muszą.

Zachowujemy się często tak, jakby nie była nad nami ręka Boga, który nas błogosławi, lecz ręka człowieka, który usiłuje nas skrzywdzić. Nie unikniemy różnych krzywd i zranień.

Pozwalając się Bogu dotykać, jesteśmy zdolni przeżywać wszelkie krzywdy, zranienia i lęki jako dar łaski. Bóg wie, co robi.

To wszystko, co boli, również przywraca nam postawę dziecięctwa. Zabraniamy sobie doznawania porażek, popełniania błędów, przeżywania z „bólem serca” określonych namiętności.
Zaufanie Jezusowi, że pewne sprawy muszą się wydarzyć w naszym życiu, dla naszego uzdrowienia, a tym samym zbliżenia do Niego, pozwala z wdzięcznością myśleć o własnym życiu i życiu tych, którzy „nie wiedzą, co czynią” zadając nam ból.

ks.Józef Pierzchalski SAC