Teksty liturgii Mszy św.
Pwt 30, 10-14
Ps 69 (68)
Kol 1, 15-20
Łk 10, 25-37

Dla wielu miłość Boga staje się ucieczką przed sobą albo przed drugim człowiekiem. Zadawanie się z religią załatwia wtedy potrzebę nadania znaczenia i ciężaru własnemu życiu. Można to robić, konsekwentnie mnożąc praktyki religijne oraz modlitwy, przy jednocześnie doskonale wyćwiczonej i utrwalonej bierności w relacjach z ludźmi oraz świętoszkowatym niezajmowaniu się sobą, ponieważ byłoby to zbyt egoistyczne.

Tylko czy tego chce Bóg, czy tak ma wyglądać życie ucznia Jezusa?

Po pierwsze, największe przykazanie to kochać Boga całym sercem i całą duszą, ale też bliźniego jak siebie samego. Te przykazania się wzajemnie warunkują i uzupełniają. Kochasz Boga, a nienawidzisz człowieka, stał ci się obcy, obojętny, to znaczy, że nie kochasz prawdziwie. Dlatego że Bóg jest i pozostaje Ojcem wszystkich, jest wierny nawet wobec tego, kto się oddalił od Niego i nie podąża za Jego słowem. Paradoks przykazania miłości polega na tym, że dla nas drogą do Boga stał się człowiek. Jeżeli kochasz, próbujesz kochać, to zaczynasz widzieć, czuć, myśleć jak Bóg. Stajesz się tym, który ocala, także siebie i swoje własne życie. Pierwszy ruch tej miłości to przyjmowanie drugiego i siebie z tym wszystkim, co jest jego i naszym doświadczeniem.

Po drugie, miarą tej miłości jest Jezus, zresztą sam o tym powiedział: „miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”. Uczeń ma jedynie być jak Jezus w różnych sytuacjach życia. Nie pytasz więc, kto jest moim bliźnim, ale szukasz człowieka i czynisz go bliźnim, dając mu siebie i swoje zaangażowanie. W tej perspektywie obcy i potrzebujący staje się bratem. Uczeń Jezusa nie żyje wydumaną i wzniosłą duchowością, ale realizuje „sakrament brata” (Jan Chryzostom). Bliżej mu do Samarytanina (bezbożnego w mniemaniu Żydów), który „zobaczył”, „wzruszył się”, „podszedł”, a nie ominął pobitego porzuconego przy drodze, jak zrobili to pobożni lewici i kapłan dbający o rytualną czystość! Samarytanin natomiast „opatrzył jego rany”, „zalał oliwą”, „wsadził na osła”, „zawiózł”, „pielęgnował”, „dał pieniądze”. Miarą miłości jest zaangażowanie i obecność, dar z siebie i z tego, co posiadam.

Jezus stawia nas na drodze do człowieka i prosi, żebyśmy przyjęli go miłością ocalającą.

Tomasz ZAMORSKI OP, „w drodze” (7/2022)