Teksty liturgii Mszy św.
Iz 35, 1-6a. 10
Ps 146 (145)
Jk 5, 7-10
Mt 11, 2-11
Tam, gdzie się pojawia Bóg ze swoim Słowem, tam pojawiają się obietnice. Słowo Jego nie jest bowiem jedynie informacją, opisem jakiegoś stanu rzeczy, ale to klucz do życia, a może nawet samo życie i jego moc.

Kiedy w VI wieku przed Chrystusem Jerozolima doznaje klęski w walce z Edomem, co wydawało się apokalipsą i końcem, Bóg kieruje przez proroka Izajasza słowo o swoim zwycięstwie i powrocie na Syjon. Ogłasza radość dokładnie w momencie, w którym wszystko się zawaliło i skończyło. Ale tak właśnie działa Boża obietnica, dla Izraelitów staje się źródłem nadziei i umocnieniem serca, bo Pan przychodzi, by zbawiać. Pustynia bezradności i klęski okazuje się drogą powrotu na Syjon. A zapowiadane przyjście Pana będzie nowym początkiem i uzdrowieniem tego, co było chore i grzeszne. Objawieniem chwały Boga i Jego piękna.

W zasadzie na takiego Mesjasza czekał Jan Chrzciciel, na zwycięskiego Pana nowego początku. Takiego zapowiadał na pustyni i wskazał nad Jordanem. Pustynia wydestylowała w nim nadzieję na spełnienie obietnic. Jednak kiedy został uwięziony przez Heroda, w doświadczeniu samotności i lęku zaczął tracić pewność co do osoby Jezusa i Jego misji. Dlatego Nauczyciel odpowie przyjacielowi: Niewidomi odzyskują wzrok, głusi słuch, chromi chodzą, czas królestwa się przybliżył, błogosławieni, którzy się Mną nie zgorszą. Tak właśnie należy przetłumaczyć słowa Pana. Spełniają się proroctwa, nadchodzi królestwo Mesjasza, ale będzie ono inne, bo Jezus wybrał inną drogę. Nie jest to droga siły i tryumfu, to raczej droga słabości dzielonej ze słabymi, współczucia z tymi, którzy się smucą i płaczą, dzielenia pustynnych dróg człowieka. Tu właśnie ujawnia się tęsknota Boga, aby Jego Kościół stał się wspólnotą, która dzieli ból świata, która ma odwagę wychodzenia na ludzkie pustynie. By wzmacniać słabych, znajdować zagubionych i poranionych. Kościół został obdarowany ponad miarę, ma obietnice samego Pana, ma radość, którą daje Ewangelia, ma słowo, które rodzi życie. To wszystko dostał nie dla siebie, ale dla świata.

Tomasz ZAMORSKI OP, „w drodze” (12/2022)